blog.michalt.pl

Tolerancja

13.06.2019 21:15 - Przemyślenia

Dziś krótki wpis na temat tolerancji. Roi się od tego pojęcia w mediach oraz w przestrzeni publicznej. Odnoszę wrażenie, że niestety większość ludzi nie rozumie, co ono tak naprawdę oznacza. Słowa czasem na przestrzeni dziejów zmieniają znaczenie, jednak tu wydaje mi się, że tak naprawdę mamy do czynienia z sytuacją wręcz odwrotną. Wydaje mi się, że pod ten termin ujmuje się coraz bardziej rozmyte i posiadające coraz szersze ramy znaczenia. Co znaczy tak naprawdę ten termin? Warto sobie o tym przypomnieć.

Zacznijmy od miejsca, w którym powinniśmy szukać znaczeń – słownik. Według niego mówiąc o tolerancji, możemy mieć na myśli zagadnienia z zakresu trzech obszarów:

  • człowiek - tolerancja w odniesieniu do poglądów, wierzeń, upodobań, zachowań, cech wyróżniających daną jednostkę, np. wygląd,
  • zakresy – zakładamy tolerancję na pewien zakres wymiarów,
  • zdrowotnych – zdolność do znoszenia bez uszczerbku na zdrowiu kontaktu z różnego rodzaju związkami chemicznymi (np. zdolność do metabolizowania laktozy) i zjawiskami fizycznymi (np. przebywanie na różnych wysokościach lub w różnych temperaturach).

Co zatem znaczy być tolerancyjnym? Przyjęło się, że osób nietolerujących laktozy lub glutenu nie określa się jako nietolerancyjne. Wyjątek może stanowić piosenka Ylvisa – Intolerant:

W takiej sytuacji mówimy raczej o tym, że mamy do czynienia z osobą z nietolerancją. Można mieć również różną tolerancję w ilościach spożywanego alkoholu. Jedni wstawią się po 2 piwach, inni po 12. Niektóre gatunki zwierząt nie tolerują czekolady – np. psy. Niewielu o tym wie, ale karmiąc nią swojego pupila, można go nawet zabić.


Przejdźmy dalej… O tolerancji możemy mówić również wtedy, gdy chcemy wstawić jakiś mebel do domu. Możemy przyjąć tolerancję kilku lub kilkunastu centymetrów między szafką a ścianą. Dzięki temu będziemy w stanie zachować pewien kompromis pomiędzy naszym wymarzonym meblem a otaczającą go przestrzenią – jeśli nie będzie za ciasno, zmieści się, jeśli będzie za mały, może się okazać, że tracimy kilka centymetrów na powierzchnię i zyskujemy nieładną wnękę. W świecie elektroniki również spotykamy się z tym terminem. Na przykład procesory w naszych komputerach tolerują pewne zakresy napięć elektrycznych oraz temperatur. Przykładów można by podawać dużo więcej, ale tu się zatrzymamy.


Na deser zostawiłem tolerancję międzyludzką, która odnosi się m.in. do poglądów, przynależności, akceptacji czyjegoś wizerunku lub sposobu bycia. Możemy np. tolerować lub nie tolerować ludzi wyznających buddyzm lub ludzi z piegami na twarzy. Możemy tolerować lub nie tolerować tego, że ktoś nazywa naszą matkę dziwką lub gdy ktoś uśmiecha się do naszej żony itd. Oczywiście o wszystkim tu wspominam czysto hipotetycznie i nikogo do niczego nie namawiam. Rzecz polega na tym, że często wmawia się nam, że tolerancja jest dobra, a nietolerancja jest zła.


Zatem czy powinniśmy ludzi, którzy z pedantyczną precyzją wymierzyli meble do domu lub nietolerujących glutenu, nazywać złymi? A może ludzi, którzy unikają osób ze skłonnościami dysocjacyjnymi? Odpowiedź brzmi: nie.


I w ten oto sposób doszliśmy do pewnego wniosku: bycie nietolerancyjnym przydaje nam się równie często jak bycie tolerancyjnym. Jednak często wpaja się nam tolerancję jako wartość samą w sobie. Niby ten artykuł jest taki banalny i niesie sobą tak oczywisty przekaz. Jednak, gdy rozejrzymy się wokół, ta oczywistość szybko znika.