blog.michalt.pl

Nordea - bardzo się na Was zawiodłem

04.05.2022 15:16 Inne...

Ten wpis miał pojawić się jutro, ale skoro jest gotowy, postanowiłem opublikować go dziś. Poprzednio wspominałem o Luxoft, teraz będzie o firmie w którą bardzo wierzyłem i z którą miałem niesamowicie pozytywne skojarzenia. W tym wypadku nie padną nazwiska bo ich nie pamiętam. Na „wydaje mi się” nie zamierzam ich podawać, bo mógłbym kogoś niesprawiedliwie oskarżyć. Tu również była rekrutacja, w tym wypadku taka, której nie przeszedłem. O ile rozmowa odbyła się naprawdę w bardzo pozytywnej atmosferze, to sytuacja która miała miejsce bardzo mnie rozczarowała i zszokowała. Takie zachowania należy wysoce piętnować, co też zamierzam uczynić w tym wpisie. Nordea przestała być firmą w którą wierzyłem i do której miałem zamiar kiedyś się dostać.

Przejdźmy do meritum

Rekrutowałem się do projektu T24. Rekruterzy odpowiedzieli po około miesiącu i dopiero po tym czasie odbyła się rekrutacja. Jako, że o Nordei miałem bardzo dobre zdanie – słyszałem pozytywne opinie od kolegów, postanowiłem wziąć udział w rekrutacji. Jak już wspomniałem, atmosfera rozmowy była bardzo przyjazna. Zaskoczyło mnie, że rekruterzy nie weryfikowali moich umiejętności technicznych – zupełnie. Ja bardzo chętnie opowiadałem o swoich projektach hobbystycznych, przedstawiłem dalekie plany o których nie pisałem nawet na łamach bloga, ale panowie wydawali się nie być zainteresowani. Interesowało ich to, co robiłem w innych firmach – i to tak bardzo, że aż za bardzo. Jeden z panów rekruterów chciał znać detale implementacyjne i technologiczne realizowanych projektów, chciał wiedzieć co w jakich technologiach było zrobione, wypytywał wprost o komunikacje między usługami i implementacje bazodanowe – gdy odmówiłem i zwróciłem uwagę, że takich informacji nie wolno zdradzać, rekruter odpowiedział, że „on nikomu nic przecież nie powie”. Na co odpowiedziałem, że mnie to nie interesuje ponieważ uważam to za nieprofesjonalne i nawet jeśli nikt by się nie dowiedział, ja nie zdradzam szczegółów technicznych ponieważ sam bym się z tym źle czuł przed sobą. Moja żona siedziała obok mnie podczas rozmowy – ta odbywała się zdalnie przez aplikację Teams. Rozmawialiśmy później o tym i żona stwierdziła, że rekruterzy chcieli zweryfikować czy potrafię dochować tajemnic projektowych – że to taka podpucha była. Też tak myślałem i Wy do tego momentu też zapewne tak myślicie i… Mylicie się! O czym dalej… Następnego dnia zadzwonił do mnie pan rekruter z Nordei i wypytał o przebieg rekrutacji i zapytał o to jak moim zdaniem ona przebiegała i czy nie zestresowali mnie za bardzo. Odpowiedziałem, że nie i że moim zdaniem rekrutacja odbyła się w pozytywnej atmosferze. Na co rekruter odpowiedział że ok, no i że niestety, nie był w stanie wyciągnąć ode mnie informacji na temat realizowanych wcześniej przeze mnie projektów, w związku z czym „nie możemy iść dalej z rekrutacją”.

Czemu miała zatem służyć ta rozmowa?

Rekruterzy odezwali się dopiero po miesiącu. Nie weryfikowali moich umiejętności, dostawali dokładnie taki sam zestaw informacji jak każda inna firma. Do tego próbowali wyciągnąć ode mnie zastrzeżone szczegóły techniczne z innych projektów.
Niefajne było również wyśmiewanie mojego poprzedniego miejsca pracy - tj. państwowej spółki - gdy próbowałem obronić firmę, o której mam dobre zdanie, rekruterzy zakrzykiwali mnie nie dając dojść do słowa, że nie chcą gadać o polityce - ja też nie miałem takiego zamiaru. Przy okazji chciałbym podkreślić, że może i "własność Obajtka", ale tam przynajmniej nie próbują wyłudzać danych projektowych.
Co tu dużo pisać… To smutne...
Tu nie chodzi o kary umowne, strach przed konsekwencjami tylko o wartości i zasady. Lojalność i szacunek – tym darzę ludzi z którymi pracowałem. Nie lęk przed konsekwencjami, a szacunek do czyjejś i do mojej pracy, a także do samego siebie nie pozwala mi na takie zachowania. Postępowania rekrutera nie jestem w stanie ubrać w słowa. Jest ono dalekie od profesjonalnego.
Programista, który zdradza zastrzeżone informacje to moim zdaniem złodziej.

To na tyle w tym wpisie,
Do przeczytania. :(