blog.michalt.pl

W oparach smutnego absurdu – covid, szczepienia i certyfikaty

28.01.2022 22:32 Przemyślenia

Niedawno wraz z małżonką przechorowaliśmy Covid-19. W związku z tym postanowiłem podzielić się z Wami moimi doświadczeniami i przemyśleniami na ten temat. Wnioski są bardzo przygnębiające i odnoszą się zarówno do personelu medycznego jak i do ludzi, a także całego tematu pandemii. W trakcie choroby dokumentowałem jej przebieg. Link do wpisu znajdziecie tu – chciałbym podkreślić, że przebieg Covid-19 jest bardzo indywidualną sprawą i każdy przechodzi to inaczej czego dowodem jest dużo lżejszy przebieg u mojej żony.



Jesteś niezaszczepiony więc nie będziemy cię leczyć.

Z takim podejściem zetknąłem się m.in. u pielęgniarki pracującej na Nocnej Opiece Chorych znajdującej się przy szpitalu na ulicy Polanki. Pani pielęgniarka odmawiała pomocy i warunkowała jej udzielenia zaszczepieniem się. My jesteśmy zaszczepieni 1 dawką – miałem poważny NOP, który końca diagnozy nie doczekał się wcale i ciągle jest zamiatany pod dywan. Jakbyście mieli wątpliwości, dlaczego ludzie umierają… Leczą nas psychopaci… Bo trzeba być chorym psychicznie psychopatą aby w taki sposób warunkować kontakt z lekarzem. Po rozkręceniu afery jednak pielęgniarka nas zapisała. Była jednak bardzo despotyczna i w dniu w którym miałem dosyć niską saturację (93) i kontaktowałem się telefonicznie, ta zadawała absurdalne pytania pt. „co to znaczy, że lekarz z LuxMedu podejrzewa covid”, a na odpowiedź „nie wiem” zaczęła krzyczeć i się rozłączyła – byłem wtedy bardzo osłabiony i miałem wysoką gorączkę 39,6. Niestety pytania o szczepienia i kręcenie nosem "na tylko jedną dawkę" czasem wracały. Jeśli tak leczy się ludzi chorych na covid (a właściwie odmawia leczenia), nie powinno nas dziwić, że przodujemy w śmiertelnych przypadkach.



Diagnostyka po

Jeden lekarz mówił jedno, drugi coś innego. Jeden wszystko zbagatelizował, drugi kazał zweryfikować wyniki i pociągnąć temat dalej. Oczywiście u pierwszego lekarza wróciły uwagi na temat tego, że jestem zaszczepiony tylko 1 dawką. Część badań dokupiłem (fibrynogen, eGFR i kreatynina), a o część musiałem się dopominać i nie chciano ich zlecić – RTG klatki piersiowej, ekg i diagnostyka kardio – mimo, że po szczepionce miałem NOP kardiologiczny.
No i to pierdolenie, że ta 1 dawka uratowała mi życie... Ciekaw jestem jak bym przeszedł covid, gdybym nie miał powikłań poszczepiennych, których w ramach NFZ nikt nie chce diagnozować i leczyć.



Jesteś w pełni zaszczepiony, nie masz covid

Wśród lekarzy roi się od oszołomów. Z otoczenia znajomych mojej żony doszła mnie informacja, że odmówiono pewnej osobie diagnostyki na covid bo była w pełni zaszczepiona. Ta osoba mimo szczepienia, covid przeszła ciężko i 2 tygodnie po chorobie nadal czuje się bardzo źle. Problem z wykonaniem testu, który wliczyłby w statystyki ma również moja mama, która o covidzie dowiedziała się z drugiego testu zakupionego w aptece. Objawy miała bardzo podobne do moich. Znam dużo przypadków osób z naszego otoczenia, które przeszły covid objawowo mimo pełnego zaszczepienia.


NOP a Covid

Jak już wspomniałem, ciekaw jestem o ile lżej przeszedłbym covid, gdyby nie powikłania poszczepienne, które spowodowały kilkumiesięczne problemy z wydolnością. Obecnie borykam się również z problemem puchnących nóg (nie mam nadwagi - dbam o aktywność fizyczna) - podejrzewa się zaburzenia krążenia.
Mojego NOPu nikt diagnozować nie chce (tu podkreślam, że został on zgłoszony). Byłem skierowany do kardiologa, lekarz z LuxMedu (w ramach abonamentu) zlecił badania zgodnie z wytycznymi szpitala (KOR), jednak ich koszt jest niesamowicie wysoki, kardiolog na NFZ odmówił zlecenia „bo tak, bo on wie lepiej” i tyle…
Byłem kierowany na oddział alergologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i poradni immunologicznej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.
Na immunologię nie dostałem się nawet na konsultację – skontaktował się ze mną drogą teleporady dr Specjalski, który stwierdził, że nie ma czegoś takiego jak dianostyka NOP na oddziale alergologii i że przeprowadzane są jedynie teleporady kwalifikujące do szczepienia w trybie szpitalnym. Po przeprowadzonym wywiadzie, otrzymałem bez jakichkolwiek badań skierowanie na szczepienie oraz dokument w którym dr Specjalski poświadczył nieprawdę jakobym domagał się wykonania konkretnych badań w ich poradni – nic takiego nie miało miejsca. Kontaktowałem się z lekarzem POZ, ten stwierdził, że przebieg tej sytuacji jest skandaliczny, że skierowanie jest na diagnostykę, a nie szczepienie i mam jechać na miejsce z awanturą – nie zrobiłem tego tylko skontaktowałem się telefonicznie z ordynatorką oddziału i poinformowałem o poświadczeniu nieprawdy w dokumentacji i o nieprawidłowym (według lekarza POZ) przebiegu kwalifikacji do diagnostyki. Pani ordynator miała pretensje, że musi ze mną rozmawiać bo ma jakieś spotkanie i mnie zbyła. Wysłałem jej maila w którym opisałem zaistniałą sytuację, ale został on zignorowany i od kilku miesięcy jest bez odpowiedzi.


Później trafiłem do poradni immunologicznej do pani doktor Suchanek. Całą wizytę nagrałem i muszę przyznać, że nagranie jest w bardzo dobrej jakości. „Diagnostyka” wyglądała podobnie. Pani doktor stwierdziła, że najprawdopodobniej nie uda się zdiagnozować przyczyny NOP i napastliwie domagała się odpowiedzi na pytanie czy wyrażam zgodę na szczepienie w trybie szpitalnym – odmówiłem odpowiedzi na to pytanie. Pani doktor wystawiła skierowanie na badania przeciwciał covid i immunoglobulin stwierdzając, że te badania najprawdopodobniej nic nie pokażą i że na następnej wizycie dalej będzie mnie pytać o to czy się zaszczepię i będę musiał takiej odpowiedzi udzielić. Zadałem więc pani doktor pytanie o to, czy jeśli po wystąpieniu problemów zdrowotnych będę miał zagwarantowaną opiekę medyczną, diagnostykę i leczenie, na co ta odpowiedziała, że nie może dać takiej gwarancji. Zapytałem również o jakąkolwiek odpowiedzialność za skutki zdrowotne szczepienia, na co lekarz również odpowiedział, że nikt za to nie weźmie odpowiedzialności.


Skontaktowałem się ponownie z lekarzem POZ i zapytałem, czy tak powinna wyglądać diagnostyka, bo ponownie zamiast szukać przyczyny próbuje się wysłać mnie na szczepienie. Lekarz POZ odpowiedział, że nie i że powinna zostać przeprowadzona wyłącznie diagnostyka. Po tym wysłałem do dr Suchanek i do poradni (pod 2 adresy) maila o następującej treści:

Szanowni Państwo,

piszę w sprawie diagnostyki niepożądanego odczynu poszczepiennego i wizyty, która odbyła się 24 listopada 2021 roku u Pani doktor Suchanek.

Postanowiłem zweryfikować skierowanie do Państwa poradni wraz z lekarzem POZ, który je wystawił. Pani doktor POZ uważa, że celem diagnostycznym nie było zweryfikowanie, czy można mnie zaszczepić drugą dawką, a znalezienie przyczyn moich dolegliwości, które nastąpiły w skutek podania pierwszej dawki.

Szczepienie jest dobrowolne i nie mają państwo prawa mnie do tego przymuszać - a odnoszę wrażenie, że taka sytuacja miała miejsce podczas ostatniej wizyty. Pani doktor Suchanek chciała wiedzieć czy się zaszczepię drugą dawką i stwierdziła, że cel skierowania jest inny od tego, który przedstawiła Pani doktor która je  wystawiła. Pani doktor Suchanek twierdzi, że celem skierowania jest ustalenie czy można mnie szczepić drugą dawką.

W związku z tym, chciałbym zapytać, czy podejmą się Państwo diagnostyki następstw po przyjęciu drugiej dawki? Nie wyrażam zgody na kwalifikację mnie do szczepienia i decyzja o przyjęciu drugiej dawki szczepionki pozostanie moją sprawą, którą nie zamierzam się nią z Państwem dzielić - przypominam, szczepienia są nieobowiązkowe.

Jednocześnie chciałbym wyrazić oburzenie lekkomyślnością lekarza, który bez ustalenia dolegliwości, kieruje mnie na ryzyko utraty zdrowia lub życia - tym bardziej, że informowałem panią doktor, że inni lekarze twierdzili, że przyjęcie drugiej dawki niesie dla mnie ryzyko utraty życia.

Proszę o niezwłoczną odpowiedź, w przypadku jej braku, będę zmuszony poinformować opinię publiczną o zaistniałej sytuacji.

Lekarz zbył mnie w odpowiedzi i kazał przyjść na wizytę:
Witam,
proszę o wykonanie zleconych w dniu 24.11. badań immunologicznych i zapraszam na następna wizytę w zaplanowanym terminie tj w dniu 05.01. celem omówienie wyników i ponownego odniesienia się do problemu przedstawionego przez pacjenta.
Pozdrawiam Hanna Suchanek

Nie poszedłem na wizytę ponieważ lekarz nie udzielił mi informacji czy będzie mnie dalej diagnozował. W tym czasie mieliśmy do czynienia z czwartą falą pandemii i postanowiłem nie narażać się niepotrzebnie na infekcję w miejscu, które skupia jednak przez swoje przeznaczenie osoby chore. Poinformowałem zarówno dr Suchanek jak i poradnię o rezygnacji, ale moja wiadomość została zignorowana i dzień przed wizytą otrzymałem smsa z powiadomieniem o wizycie następnego dnia.


W papierach z punktu szczepień mam zapalenie mięśnia sercowego – niepotwierdzone. Do dziś, od 30 kwietnia nie udało mi się zdiagnozować i temat z wielką determinacją jest zamiatany pod dywan. Samo zgłoszenie NOPu to była wojna i droga przez mękę, ale między innymi po kontakcie z ministerstwem zdrowia się udało.



Covid-19 przeszedłem o wiele, wiele lżej niż szczepienie

Tak kochani, zarówno w trakcie covidu, jak i po czułem się miliardkroć lepiej niż przez ponad 2 miesiące po szczepieniu. Jestem i byłem nieporównywalnie bardziej wydolny. Jak już wspomniałem, przed covidem pojawiły się problemy krążeniowo-naczyniowe, które prawdopodobnie są jego następstwem.
Nie twierdzę, że covid to banalna choroba. Ona jest niczym koło fortuny na którym macie między innymi pola: „bezobjawowy przebieg”, „lekki”, „ciężki”, „respirator” i „śmierć” – niezależnie od wieku, zdrowia, organizmu, chociaż statystycznie najwięcej umiera ludzi z problemami zdrowotnymi i w podeszłym wieku, ale wykitować może każdy i nie są to rewelacje wyczytane z mediów, a wiedza którą posiadam od ludzi, którzy kogoś pożegnali lub wynikająca ze znajomości kogoś kto to przeszedł. Na covid 19 trzeba uważać, ale nie paraliżować świat i segregować ludzi! W moim wypadku szczepionka niesie większe ryzyko zgonu, niż przejście covid co udowodniła już ostatnia infekcja i co jest pewnego rodzaju absurdem. Bo umrzeć od środka który ma Cię chronić przed infekcją od której prawdopodobnie nie umrzesz i nie przechorujesz ciężko, ale... Bardzo ważne! Wyniki badań po covid mam idealne -zostały zrobione dzień po zwolnieniu z kwarantanny. Odsyłam do wcześniejszego wpisu → klik.



Szczepiony byłem w punkcie uniwersytetu medycznego w Gdańsku – ilość zaniechań jakich dopuszcza się ich personel jest niesamowity. W lipcu np. odmówiono mi konsultacji na KOR ze złamaną lewą ręką i poparzeniami drugiego stopnia w prawej – nie zostałem nawet przepuszczony przez triage. Więc diabli wiedzą jak trzymali oni te szczepionki. Może mój NOP to ich wina, a nie samej szczepionki? Nie zdziwiłoby mnie gdyby była ona źle przechowywana lub przeterminowana. Personel punktu szczepień przez miesiąc również odmawiał udzielenia porady z NOP i przyjęcia jego zgłoszenia. Znam wiele wątpliwych przypadków ludzi, którzy umierali w ich szpitalu, a wcześniej byli odsyłani do domu – jeden między innymi z białaczką i zapaleniem płuc kilka lat temu. W tym szpitalu nic mnie nie zdziwi.



Zaraziłem się od osoby zaszczepionej

Mało absurdów? Zapnijcie pasy, będzie więcej...
Zakażenie miało miejsce w pewnej kawiarni. Zakaziliśmy się od osoby w pełni zaszczepionej, która kilka dni wcześniej przechodziła covid. Niedawno wiceminister zdrowia zapytany o certyfikaty covidowe stwierdził, że ich celem nie jest ochrona przed zakażeniem tylko „zachęcenie niezdecydowanych do zaszczepienia” (link do video) - reasumując: zmuszanie ludzi do przyjmowania preparatu, który nie chroni ich przed chorobą, hodowaniem w ich ciałach nowych szczepów wirusa i roznoszenia ich dalej na innych. Zatem po co te szczepienia?
Po co przymuszanie?
Ale banda idiotów cieszy się, że może mieć przywileje, być ważniejsza od innych i biegać beztrosko z certyfikatem. Gdy czytam czasem różne wysrywy na różnych portalach, gdzie ludzie piszą, że niezaszczepionych powinno się eksterminować albo odmawiać pomocy lekarskiej… Moderacja nie reaguje i to jest dramat. Teraz już wiecie jak Hitler doszedł do władzy i jak to możliwe, że miał tylu zwolenników…
Smutne…



Fala samobójstw

Coraz więcej mówi się o samobójstwach spowodowanych obostrzeniami. Szczególnie źle przechodzą to dzieci. Jednak z drugiej strony, takim ludziom jak ja odbiera się swobody obywatelskie i próbuje poddać zdrowotnej inwigilacji (wgląd do szczepień dla osób spoza opieki medycznej). Jak wpływa dzielenie ludzi na lepszych i gorszych na psychikę? Jak na psychikę wpływa odbieranie swobód obywatelskich i możliwość normalnego funkcjonowania?
Szlag mnie trafia gdy patrzę na zdjęcia z mojego ślubu gdzie byliśmy w maseczkach. Ile one dały? Ile dało mi noszenie maseczki FFP2?! Ratownik który robił mi test powiedział, że tak grubej krechy na teście jeszcze nie miał. Po chuj to wszystko, skoro to nie działa, a tylko niszczy ludziom życie?!



Czy wierzę w skuteczność szczepionki na covid?

Szczepionki nastawione są na białko kolca – tzw białko S (od słowa spike) – większość oparta jest na technologii mRNA, która jest instrukcją do budowania owego białka w naszym organizmie. Wytworzenie, a następnie obecność tego białka w naszym organizmie ma sprowokować nasz układ immunologiczny do wytworzenia przeciwciał i pamięci immunologicznej. Teraz prosta analogia – przechodzimy covid-19, dostajemy pełnego wirusa – cały zestaw białek. Pod cały zestaw białek wytwarzają się przeciwciała – jesteśmy potencjalnie gotowi również na nowe warianty, bo mamy szeroki wachlarz odpowiedzi immunologicznej. Jednak mimo przechorowania pojawiają się reinfekcje nawet po 3 miesiącach i zdarza się, że są cięższe lub kończą się zgonem – informacja wprost od lekarza POZ.
Zatem tak na chłopski rozum: skoro szeroka gama przeciwciał nie daje gwarancji to jak jej węższy wariant ograniczony do jednego białka ma dać? Do tego dochodzi zmiana retoryki: szczepionka miała być 1 lub 2-dawkowa (zależnie od producenta) – obecnie szczepi się ludzi trzecią dawką szczepionki, która już nie chroni przed zachorowaniem, ale niby przed ciężkim przebiegiem. Jak udowodnić że chroni, jeśli rok temu gdy większość była niezaszczepiona mieliśmy do czynienia z innym wariantem wirusa? Jaki punkt odniesienia? Skąd jakaś wiarygodna grupa porównawcza?
Ja tylko zadaję pytania…
Zadaj te same pytania lekarzowi, to nakrzyczy na Ciebie i nazwie antyszczepionkowcem, mimo że tylko pytasz i NIE UDZIELI CI ŻADNYCH ODPOWIEDZI.



Po drugiej stronie barykady

Nie, covid 19 to nie jest "grypka". Co istotne, sama grypa bagatelizowana jest przez lekarzy, którzy podchodzą nagannie do jej diagnostyki i leczenia i hurtowo zapisują antybiotyki jeśli wystąpi gorączka. Antybiotyki nie leczą wirusów – to tak gwoli ścisłości. No i ile dostajemy na grypę L4? 3 dni! Wiem z doświadczenia. Grypa to choroba która może nieść poważne powikłania jeśli się ją zaniedba ( np. w postaci zapalenia mięśnia sercowego lub nawet zgonu) i którą powinno się przekurować i pójść na 2 tygodnie L4 – konieczna jest w tym czasie również rekonwalescencja. Jednak tą niebezpieczną chorobę, która może wysłać do grobu bagatelizują sami lekarze. Na kaca niejednokrotnie (znam osobiście takie przypadki) ludzie dostawali dłuższe L4 niż przy grypie. No i gdzie ta troska o zdrowie i życie? Wracając do covidu – to ruletka, jeden nie przejdzie, drugi przejdzie lekko, trzeci wyląduje pod respiratorem, a czwarty umrze. No i tak, to jest ruletka! Jak masz pecha to zdrowy, młody i silny spadniesz z planszy – nie należy tego negować, chociaż podkreślam, statystycznie najwięcej umiera osób obciążonych wiekiem lub problemami zdrowotnymi.



Są miejsca w których Covidu „nie ma”

Na przykład wirus magicznie znika na protestach feministek, miesięcznicach smoleńskich, protestach o wolne media i innych bzdurach. Sami medycy, politycy i celebryci dziesiątki razy łapani byli na łamaniu zasad, które sami narzucają innym. W komunikacji miejskiej również covidu „nie ma”, dlatego np. w Gdańsku poobcinano częstotliwości kursów autobusów jeżdżących w stronę rafinerii i na wschodnią część Gdańska – ludzie bez tego jeździli tam ściśnięci jak sardynki. Nie zwiększono również częstotliwości kursowania kolejek podmiejskich w godzinach szczytu. Tam również jeden na drugim ściśnięty stoi. To gdzie ta medialna troska o nasze życie?



Zostałem antyszczepem i foliarzem

Nie tylko ja... Znam też przypadek pewnej osoby którą gnębiono i wyśmiewano w pracy gdy przyznawała się do tego, że się nie zaszczepiła. Ubliżano jej i dokuczano…
To wina medyków, to oni prowokują takie podziały społeczne. Coś takiego może doprowadzić do samobójstwa. Ale jeśli umrzesz od samobójstwa lub od spałowania przez policjanta, który złapie Cię na braku maseczki, to nic strasznego. Śmierć na covid jest o wiele straszniejsza.
Szczepionka stała się obiektem kultu religijnego i zdrowie straciło tu jakiekolwiek znaczenie. Teraz liczą się ci „lepsi” bo zaszczepieni.
Ja tak po ludzku zapytam (wyślę ten wpis do kilku medyków): Gdzie byli lekarze gdy w domu leciała mi krew z nosa i dusiłem się na kanapie po szczepieniu? Gdzie opieka psychologiczna dla mnie i mojej żony która przerażona bezradnie na to patrzyła?
Powtórzę to co mówiłem już medykom: niemożliwe abym podczas szczepienia lub w podobnym czasie przechodził covid – byłem kwalifikowany do operacji przepukliny i dwukrotnie testowany. Testy były ujemne. Przed szczepieniem wydolność przy której biegałem po 20 kilometrów - mam to udokumentowane na aplikacjach sportowych.
Nie rozumiem tych chorych podziałów i sytuacji która zapanowała na świecie, ale jednego jestem pewien, tu nie chodzi o ochronę ludzkiego życia i zdrowia.
Prorocy już zwiastują następce omicrona i że pandemia będzie trwać 10 lat - skąd ci czarodzieje to wiedzą? Dotychczasowe doświadczenia pandemiczne pokazują, że trwać powinna maksymalnie 4 lata. Dziwnym trafem te "przepowiednie" się sprawdzają...



Bill Gates - pandemiczny prorok

My jesteśmy foliarzami i antyszczepionkowcami, natomiast Bill Gates... Bill nie posiada żadnych kwalifikacji z zakresu biologii, medycyny, epidemiologii i wakcynologii. Ba! Wyrzucili go ze studiów informatycznych!
Ale jednak persona, która osiągnęła taki sukces musi posiadać rozległą wiedzę i stanowić autorytet? Nic bardziej mylnego! Wystarczy poznać jego historię... Bill Gates był niczym "Słowik" (analogia: Andrzej Z.) dla świata IT.
Stworzył Windows? Nie, ukradł go. Podwaliny pierwszych Windowsów to DOS kupiony od kolesia z garażowej firmy, aby na prędce wcisnąć coś dla IBM. Obecne desktopowe i serwerowe Windowsy oparte są na jądrze NT (New Technology), które powstało w oparciu o system realizowany przez Microsoft dla IBM, który nosił nazwę OS/2. Kod do NT został nieuczciwie podkradziony z OS/2. Tak! Microsoft wyrolował IBM! Gates ze swoją szajką przez lata korumpowali, zastraszali i niszczyli konkurencję. Zniszczyli m.in pionierów WWW, firmę Netscape (twórców pierwszej przeglądarki Mosaic, później NetScape Navigator), zniszczyli wyprzedzający swoją epokę projekt BeOS, zatrzymali na lata rozwój WWW i systemów operacyjnych poprzez nieuczciwe praktyki.
Ciekawostką jest motto firmy Google: "Don't be evil", które stanowiło cichą odpowiedź na praktyki Microsoft. Korporacja za praktyki monopolowe miała zostać podzielona, jednak amerykański sąd postawił jej ultimatum na które przystał Gates - rezygnacja z prezesury. Ciekawostką są również słowa Steva Ballmera, przyjaciela Gatesa, który niegdyś wykrzykiwał w szale, że muszą zniszczyć Google. Dokonania Gatesa są tragiczne dla świata IT. Dziś ten człowiek jest uważany za miłosiernego wizjonera ratującego świat przed pandemią... To dramat... Dla niedowiarków polecam film "Piraci z krzemowej doliny" i serię o prawdziwej historii internetu - zdradzają one częściowo m.in powiązania Gatesa z Białym Domem (konkretnie jego matka, która załatwiła mu kontrakt z IBM) oraz jego bandycką historię.



Zostaliśmy oszukani i okradzeni

W ulotce szczepionki którą otrzymałem 30 kwietnia 2021 roku, jak byk jest napisane, że ma ona chronić przed zachorowaniem. Ludzie zaszczepieni chorują i również umierają - w Polsce przeciętnie w ujęciu miesięcznym około 30% zgonów to zaszczepieni. W niektórych miejscach większy procent zachorowań stanowią zaszczepieni. Zostaliśmy oszukani i okradzeni na grube dziesiątki milionów złotych i nikt z tym nic nie robi. Przecież za to powinny być pozwy… To są nasze pieniądze z podatków które płacimy. Do tego jeszcze medycy i rządzący warunkują nam prawa obywatelskie na subskrypcje u koncernów farmaceutycznych. Nikt nie reaguje, barany idą dalej na rzeź...

Zostałem ozdrowieńcem!

...i zapewne gdzieś w systemie mam faszystowski certyfikat… Rozumiem, że ktoś mógł się kiedyś na to nabierać. Sam się nabrałem i sam się wyśmiewałem → klik. Uważam, że trzeba nie mieć godności ani szacunku do siebie i do otoczenia, aby się tym legitymować. Ja tego nie zrobię. Durnie którzy się tym posługują budzą we mnie odrazę. Część ludzi sprzedała swoją godność za złudne poczucie bycia lepszym od innych…
Smutny absurd…

Covid to nie jest drobna choróbka

Podkreślam - nie zgadzam się z tezą, że to drobne przeziębienie i katarek. Przebieg jest naprawdę bardzo zróżnicowany i bywa bardzo niebezpieczny. Ja dostałem w kość. Covidu nie należy bagatelizować, ale też nie należy zamykać z jego powodu całego świata. Lekarze powinni go leczyć, a naprawdę różnie z tym bywa. Ja miałem szczęście i w miarę lekki przebieg, niektórzy mają go mniej i jestem pewien, że wiele  żyć udałoby się ocalić, gdyby pacjentów leczono, a nie pozostawiano samych sobie.

Kilka zdjęć dających do myślenia...

Nie doczekałem się dalszej diagnostyki:
fragment wypisu ze szpitala

Kartka z punktu szczepień (lekarz twierdził, że miał już kilka takich NOPów):
z punktu szczepień

Szczepionka miała chronić przed zachorowaniem - oryginalna ulotka:
ulotka szczepionki

Kasetka z moim testem na Covid:
pozytywny test na covid



Absurd...

Ludzie zarażają się zarówno od zaszczepionych jak i niezaszczepionych, mimo to tworzy się podziały. Nie mam problemu z tym, że ktoś się szczepi i nie popieram ubliżania zarówno zaszczepionym jak i niezaszczepionym. Moją odrazę budzą certyfikaty i ludzie, którzy są ich zwolennikami i się nimi posługują. Nie zaszczepię się na covid. Czemu? Mam już głęboko w dupie mój NOP. Nie zaszczepię się bo tu nie chodzi o chorobę i o pandemię tylko o niszczenie ludzi, napędzanie inflacji, wpędzanie ludzi w biedę i spory społeczne, a także doprowadzanie do kryzysów psychicznych i samobójstw. Na własnej skórze doświadczyłem dyskryminacji z powodu niepełnego zaszczepienia ze strony medyków, a płacę na nich podatki! Świat skręcił w bardzo pojebaną stronę. Najgorsze jest to, że banda leniwych intelektualnie baranów pokornie to wszystko akceptuje.
To na tyle w tym wpisie i mam nadzieję że to ostatni artykuł na ten temat. Do przeczytania!