blog.michalt.pl

Windows 11 - chapeau bas? Chyba nie do końca...

27.09.2021 0:55 Tech

Już za kilka dni swoją premierę będzie miała kolejna odsłona Windows. Dziesiątka miała być ostatnim systemem operacyjnym posiadającym tę nazwę, jednak korporacja z Redmond znowu nie dotrzymała słowa. W jedenastce zapowiedziano mocno odświeżony interfejs graficzny. Po pierwszym spojrzeniu na ostatni build pomyślałem: „Microsofcie! Chapeau bas!”. Chapeau bas… Czy aby na pewno? W moim poprzednim wpisie miałem sporo wątpliwości co do nowej odsłony okienek. Dziś mamy do czynienia z produktem prawie gotowym. Postanowiłem więc podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami związanymi z najnowszym systemem operacyjnym Microsoftu.

Odświeżony interfejs graficzny? Tak i nie...

Windows 11 - panel sterowania

W tym względzie korporacja częściowo dotrzymała obietnicy. Nowy Windows w większości miejsc wygląda bardzo dobrze. Jest przejrzyściej, czasami bardziej spójnie i czasami wygodniej – jednak rewolucji w użyteczności nie ma. W wielu przypadkach to nadal interfejs z 10 - tyle że w nowej oprawie graficznej, a czasami nadal z Visty, a nawet z Windows 95! Co smutne, nadal mamy do dyspozycji 2 warianty paneli ustawień – tak, panel sterowania nadal obecny.

Windows 11 - menu start

Menu start na pierwszy rzut oka jest bardzo przejrzyste, jednak… Gdzie jest podział na kategorie aplikacji? Co ciekawe, w domyślnym jego widoku pojawiają się mylące skróty do niezainstalowanych aplikacji. Gdzieś zniknęły „gadżety z poprzedniego buildu” – jednak nie miały być one powrotem do Visty lub siódemki, a raczej czymś na wzór rozwiązania znanego z MacOS.

Z eksploratora zniknęła nie pasująca tam wstążka, jednak on sam nie został rozbudowany. Brakuje mi w nim trybu kart i widoku dwóch katalogów. Obecny jego wygląd jest jednak zwarty i przejrzysty.

Windows 11 - archaizmy

Jak już wspomniałem, nadal możemy znaleźć miejsca w których system wygląda archaicznie, np.: właściwości katalogu lub usługi. Groteskowa jest również „Pomoc HTML” z interfejsem i ikonami rodem z Windows 95. Gdybym pokopał głębiej z pewnością znalazłbym tego więcej.

Windows 11 - menu kontekstowe

Portale rozpisują się o nowym menu kontekstowym. Okazuje się, że chyba coś poszło nie tak, ponieważ w eksploratorze widnieje opcja „pokaż więcej opcji” która prowadzi do starego menu – czyli rozwarstwienia na stare i nowe ciąg dalszy.

Ponadto pojawił się między innymi odświeżony instalator i kilka innych nowości o których wspomniałem w poprzednim wpisie.

Kontrowersje

Korporacje mają to do siebie, że wiele pierniczą o ekologii. Szkoda tylko, że ekologiczni to my mamy być w domu wyjmując ładowarki z kontaktu i montując panele fotowoltaiczne na dachu i wkręcając LEDowe żarówki do lamp. Jak widać, korporacji ekologia nie dotyczy… Co mam na myśli? Microsoft poprzez wymaganie posiadania obsługi TPM 2.0 posłał do kosza całe mnóstwo nadal dobrego i wydajnego sprzętu – okazuje się, że wymagane są procesory Intela dopiero od 8 generacji! Czy ostateczna, produkcyjna wersja będzie tego wymagać, przekonamy się niedługo, ale niestety wiele na to wskazuje. Istotne jest to, że takie wymaganie było zapowiedziane. Co do wydajności samego systemu, ciężko mi się wypowiedzieć bo testowałem go na wirtualnej maszynie (z odpaloną wirtualizacją procesora) – działa o wiele, wiele wolniej i ciężej od dziesiątki, ale dla mnie wirtualna maszyna nie jest wymierną platformą porównawczą, więc tu powstrzymam się od opinii. Kolejna kontrowersja to utrudnienie zmiany przeglądarki – Microsoft znowu to robi… Teraz zmiana domyślnej przeglądarki sprowadzi się do bardzo wielu kroków polegających na zmianie ustawień otwarcia plików, odnośników itd… Zamiast przekonać jakością Edga, wciskają go na siłę. Na szczęście producenci alternatywnych rozwiązań powoli to obchodzą.

Nowe preinstalowane aplikacje i pozostałe nowości

Zapewne pomoc HTML nadal korzysta z silnika Internet Explorer i gdzieś on nadal tam zapewne jest zaszyty, ale w ostatnim buildzie nie udało mi się go uruchomić. Zamiast niego, pojawiła się oparta na Chromium przeglądarka internetowa Edge, która obsługą standardów i wydajnością dorównuje konkurencji. Dużym plusem jest również Windows Terminal pozwalający na pracę w trybie starego cmd, power shella i Azure – tu korporacji udało się zaimplementować coś czego nie chce lub nie potrafi dodać do eksploratora, czyli karty. Poza nowym interfejsem, warto także wspomnieć o możliwości uruchamiania aplikacji androidowych, AutoHDR i znanego z Xboxa DirectStorage.

Podsumowując

Rewolucją była Vista, tu mamy do czynienia głównie z poprawą wyglądu systemu. Warto jednak pamiętać (wspominałem o tym w poprzednim wpisie), że ten odświeżony interfejs to przynajmniej po części spuścizna po Windows 10X. Nadal roi się tu od archaicznych naleciałości, nadal jest niespójnie i dalej Microsoft stosuje swoje nieuczciwe i ohydne gierki wobec konkurencji i konsumentów. Wygląda dużo lepiej, ale działa co najwyżej tak samo. Konkurencja nie śpi i podbija rynek. Mimo, że nie jestem entuzjastą (delikatnie rzecz ujmując) ekosystemu Apple, nie umknął mojej uwadze bardzo istotny fakt: chodzi o wsparcie starszego sprzętu. Na 7-letnim macbooku pro spokojnie pośmiga MacOS 11, podczas gdy Microsoft odcina od aktualizacji już 4-letnie komputery. Znowu… Wcześniej sytuacja podobnie miała się z Vistą, która w przeciwieństwie do jedenastki wprowadzała bardzo dużo nowości. Tu wiele się nie zmienia... Czy zainstaluję Windows 11? Z przyczyn profesjonalnych (piszę oprogramowanie na wielką trójkę – MacOS, Linux i Windows) będę musiał, ale odwlekę to maksymalnie w czasie. Kapelusz z głowy? Pierwsze wrażenia do tego zachęcały, jednak bo bliższym przyjrzeniu się, zdecydowanie nie.